W 1950 r. prokurator wojskowy, płk. Helena Wolińska nakazała aresztowanie gen. Augusta Fieldorfa „Nila" - szefa „Kedywu" KG AK. UB oskarżyło go o wydawanie rozkazów likwidowania przez AK partyzantów radzieckich. Dowody były sfałszowane. Sąd, pod przewodnictwem sędziny Marii Górowskiej vel. Gurowskiej, po 8-godzinej, tajnej rozprawie w kwietniu 1952 r. skazał Fieldorfa na śmierć. Sąd uznał za niezbędne „całkowite wyeliminowanie oskarżonego ze społeczeństwa". Fieldorfa powieszono w 1953 r.
Generał "Nil" Drukuj Email
Artykuły
Wpisany przez Józef Szaniawski   

1938 r. - Społeczeństwo brzeżańskie wita Emila Fieldorfa powracającego z manewrówNie był zwyczajnym generałem. Nie był zwyczajnym dowódcą Armii Krajowej. Był najważniejszym generałem w całej okupowanej Europie! Jednym z najważniejszych dowódców liniowych w II wojnie światowej, biorąc pod uwagę wyjątkowość Polski w tym okresie. To tylko Polska została, jako jedyne państwo Europy, napadnięta jednocześnie przez dwóch totalitarnych agresorów. To jedynie Polska była jednocześnie pod dwiema okrutnymi okupacjami - niemiecką i sowiecką. Tylko w Polsce w latach 1935-1945 istniała cała struktura podziemnego państwa - Polska Walcząca, a nie tak jak w innych krajach jedynie ruch oporu. Armia Krajowa była największą konspiracyjną strukturą militarną w podbitej Europie w II wojnie światowej. I to w tej bezprecedensowej strukturze AK najważniejsze stanowisko bojowo-operacyjne pełnił August Emil Fieldorf - generał "Nil". Kedyw (kierownictwo dywersji) było najbardziej zakonspirowanym sztabem wewnątrz zakonspirowanej Komendy Głównej AK, a generał Fieldorf jako szef Kedywu planował i kierował najważniejszymi uderzeniami przeciwko Niemcom, wszystkie akcje, zamachy, działania sabotażowe Armii Krajowej - to była tajna działalność generała "Nila".

Film o nim w reżyserii Ryszarda Bugajskiego jest dziełem ważnym pod względem historycznym, ale też filmem wybitnym artystycznie. Olgierd Łukaszewicz stworzył wielką kreację, grając polskiego bohatera II wojny światowej. Jego "Nil" jest inteligentny, powściągliwy, wrażliwy, a zarazem zdeterminowany w działaniach z okrutnym wrogiem. Cóż za znakomita scena odprawy dowódczej AK, kiedy generał w skupieniu ogląda fotografię osławionego zbrodniarza, dowódcy SS i policji na dystrykt warszawski, Franza Kutschery, by po minucie milczenia powiedzieć tylko jedno słowo: "Zabić!". To ten rozkaz uruchamia słynny zamach na kata Warszawy i film sugestywnie pokazuje brawurową akcję w Alejach Ujazdowskich.
Dla generała "Nila" nie było miejsca w Polsce po 1945 roku, a właściwie znalazło się miejsce jedynie w więziennej celi. Żaden inny film nigdy dotąd nie pokazał tak mocno i jednoznacznie, jak Polska spod okupacji niemieckiej dostała się pod okupację sowiecką, czym była tak zwana PRL, kto rządził tym niesuwerennym bytem państwowym. Widzimy komunistycznych zbrodniarzy: prezydent Bierut, minister Radkiewicz, pułkownik (Goldberg) Różański i inni oprawcy bezpieki, sędziowie, prokuratorzy, cały aparat "bezpieczeństwa". I wszyscy oni podporządkowani są jednemu sowieckiemu pułkownikowi NKWD! Reżyserską zasługą Bugajskiego jest pokazanie tych mechanizmów zgodnie z prawdą historyczną, a zarazem sugestywnie - filmowo i artystycznie. Bowiem "Generał 'Nil'" jest jednocześnie filmem fabularnym, dokumentalnym i psychologicznym, a zarazem jakby tragedią grecką, bo los generała jest z góry przesądzony: komunistyczni oprawcy muszą zgładzić bohatera!
W tym filmie nie ma dobrych komunistów, reżyser nie poszedł na łatwiznę politycznej poprawności. Wszyscy ci ludzie, którzy tworzyli system PRL, to komunistyczni zbrodniarze albo nikczemnicy - w mniejszym lub większym stopniu wszyscy służą złu, wszyscy są przeciwko wolnej Polsce. Uosobieniem Polski są więzieni, torturowani i zabijani, a więc ci, którzy o Polskę walczyli. W filmie nie brak scen drastycznie przejmujących, jak choćby wymuszanie zeznań w więzieniu na Rakowieckiej przez oficerów bezpieki: wyrywanie obcęgami paznokci, bicie, trzymanie w lodowatej wodzie, tortury w karcerze, kopanie buciorami leżącego. Ale najgorsze są tortury psychiczne, próby złamania człowieka, represje wobec jego rodziny. Może najbardziej dramatyczny dialog filmu to rozmowa w więziennej celi pomiędzy dwoma generałami: niemieckim SS-manem i szefem polskiego Kedywu AK. I to moralne zwycięstwo generała "Nila" w tym dialogu. Wreszcie ostatnie zwycięstwo zmaltretowanego bohatera, już skazanego na śmierć, kiedy odmawia komunistom współpracy za cenę własnego życia. To oni przegrali, chociaż generał Fieldorf zostaje powieszony na haniebnym sznurze szubienicy. Realistycznie sfilmowana straszna scena egzekucji w podziemiach więzienia na Rakowieckiej stanowi jedynie epilog filmu, ale nie jest epilogiem sprawy generała Fieldorfa. Wydaje się, że dopiero teraz do szerokiej opinii dotrze, kim był generał Fieldorf i kim byli ci, którzy go zamordowali. Nie jest przypadkowe, iż komuniści nie tylko zamordowali generała "Nila", ale ukryli skutecznie miejsce, gdzie znajdują się jego doczesne szczątki. Tak samo zrobili Niemcy, gdy zamordowali pod Berlinem generała Stefana "Grota" Roweckiego. Tak samo zrobili Rosjanie, mordując w Moskwie generała Leopolda Okulickiego. To nie przypadkowy kaprys historii, albowiem tak właśnie mordowani byli nie tylko przywódcy Polski, mordowana była sama Polska. I przez 60 lat była ukrywana prawda o polskiej historii, odmawiano tej prawdy Polakom przez 60 lat! A niektórzy chcieliby nadal ukrywać niewygodną historyczną prawdę nawet dzisiaj, w 2009 roku.
W tym tak pełnym dramatycznych scen filmie kluczową wydaje się rozprawa nad generałem Fieldorfem. To sąd nie nad samym generałem, to sąd nad Armią Krajową, to sąd nad Polską. "Generał 'Nil'" to nie tylko filmowe arcydzieło, to także sąd dzisiejszej Rzeczypospolitej nad rządami komunistów. Przywracając Polakom prawdziwego bohatera, film wstrząsa, apeluje do ludzkich sumień o odnalezienie ukrytych szczątków generała "Nila", ale również o ujawnienie wszystkiego, co komuniści chcieli ukryć przed nami. Ten film, a szczególnie Olgierd Łukaszewicz rolą Emila Fieldorfa wprowadzają generała "Nila" w Aleję Zasłużonych dla narodowej pamięci i legendy Polski Walczącej. Jednak w Alei Zasłużonych na cmentarzu Wojskowym na Powązkach nadal straszy monumentalny sarkofag Bolesława Bieruta - komunistycznego dyktatora i mordercy generała "Nila".

Józef Szaniawski
źródło: Nasz Dziennik